Pieśń o Wiklefie

Widzisz odpowiedzi znalezione dla zapytania: Pieśń o Wiklefie





Temat: Poeta mazurski - Michał Kajka
Setna rocznica urodzin Kajki, przypadająca w 1958 roku stała się okazją do
przypomnienia społeczeństwu polskiemu sylwetki zapomnianego pisarza i działacza
społecznego.

" Kajka godzien jest tego - pisał niedawno Julian Przyboś - nie tylko z tego
powodu, że był obrońcą polskości i działaczem. Przede wszystkim dlatego, że był
tak, jak pierwszy znany z nazwiska polski poeta ludowy Jan Rak - poetą
prawdziwym. W jakiejś przyszłej rozumnej historii literatury, która uwzględni w
równej mierze poezję uczoną i samorodną, postać tego cieśli zapisującego
wiersze ołówkiem na deskach stanie obok twórców jezyka poetów, takich jak
autor "Pieśni o Wiklefie" czy domniemany autor "Kolendy gospodarskiej".
Parnas bowiem.... ma dwa różne szczyty: jeden i drugi osiągają prawdziwi poeci,
cóż, że jedni uczeni, a drudzy z bożej łaski. "
Tadeusz Ornacki - 1959 rok Przeglądaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Uwstecznione Średniowiecze
W roku 1952 usunięto z programu najcenniejszy zabytek liryki religijnej XV
wieku - "Posłuchajcie, bracia miła..." (funkcjonujący dotychczas jako
sztandarowy przykład oddziaływania literatury ludowej na kościelną, co być może
przedłużyło o kilka lat jego podręcznikowy żywot) oraz fragment z kroniki
Kadłubka. Dwa lata później (1954) wyrzucono ze spisu lektur "Legendę o św.
Aleksym". Dalsze istotne redukcje przyniósł program z roku 1956, kiedy to urywki
kronik Galla i Długosza zastąpiono informacją o tych zabytkach, całkowicie
natomiast zrezygnowano z "Pieśni o zabiciu Andrzeja Tęczyńskiego" oraz z "Pieśni
o Wiklefie". Na "placu boju" pozostały zatem cztery teksty polskie
("Bogurodzica", "Rozmowa mistrza ze Śmiercią", wiersz Słoty i "Satyra na
leniwych chłopów" (a zatem 1 tekst religijny i 3 "świeckie") oraz fragment
"Pieśni o Rolandzie".
Jakie motywy decydowały o sukcesywnej eliminacji z programów i podręczników
utworów literatury średniowiecznej? Jak się zdaje, w grę mogły tu wchodzić co
najmniej dwa czynniki. Po pierwsze, działał zapewne typowy dla epoki mechanizm
ukierunkowanego ideologicznie progresywizmu; kolejne programy i podręczniki
musiały nadążać za formułowanymi z trybun partyjnych, IBL-owskich czy
ZNP-owskich coraz dalej idącymi żądaniami rewizji starych i ideologicznego
doskonalenia nowych treści i metod nauczania. Po drugie, mogło tu zaważyć
uświadomienie sobie przez politycznych decydentów oczywistej prawdy, że nawet
najlepszy komentarz ideologiczny nie eliminuje w stu procentach
niebezpieczeństwa samodzielnej lektury i interpretacji tekstu, zwłaszcza że
część nauczycieli licealnych nie zdołała się jeszcze w pełni wyzwolić z okowów
burżuazyjnego spojrzenia na literaturę. Jedynym pewnym sposobem całkowitego
usunięcia ryzyka było odebranie szkole możliwości jakiegokolwiek kontaktu z tekstem.
Głosy krytyki wobec nowych założeń programowych przenikały na łamy
oficjalnej prasy sporadycznie i ograniczały się zwykle do kwestii całkiem
drugorzędnych. Tak np. w jednej z recenzji podręcznika z 1951 r. pojawiają się
wprawdzie drobne zastrzeżenia merytoryczne, które jednak tracą całą swą moc
wobec takiej oto konkluzji:

"Długośmy czekali na postępowy podręcznik szkolny historii literatury. Ale
gdy się go czyta, miarkuje czytelnik z podziwem, ile nowości weszło do tej
książki, ile trudu musiała sobie zadać historia literatury w tym niedługim
powojennym czasie, ażeby rzucić nowe światło na dzieje niby to znane"14.

Zdarzało się i tak, że praktyka szkolna przerastała najśmielsze oczekiwania
polonistycznych ideologów. Już w 1952 roku rozległy się ostrożne protesty
koryfeuszy marksistowskiej metodyki, zaniepokojonych zbyt mechanicznym
realizowaniem przez niektórych nauczycieli hasła nakazującego aktualizowanie
treści dydaktycznych pod kątem problematyki planu 6-letniego. Tak np. w
kilkunastu liceach województwa katowickiego nauczyciele formułowali tematy w
rodzaju "Ideał człowieka średniowiecza a ideał przodownika pracy
socjalistycznej" czy - wykraczając już poza wieki średnie - "Żeńcy Szymonowica a
zagadnienie mechanizacji pracy w spółdzielniach rolniczych"15.
W latach późniejszych - na fali narastającej krytyki socjologicznych
przerostów w literaturoznawstwie - również w publicystyce szkolnej pojawiły się
apele o szersze uwzględnianie w analizie utworów literackich ich aspektu
artystycznego, formalnego. Na wezwania tego rodzaju odpowiadano jednak jeszcze
przez okres dobrych paru lat w stylu artykułu Stanisława Jerszyny z roku 1954
pt. "Błędy, które widzę":

"Podajemy historyczno-dialektyczną ocenę ideologii utworu, orzekamy o jej
postępowości lub wsteczności, powinniśmy więc również powiązać zagadnienie
postępowości z zagadnieniem realizmu w utworze. I tutaj popełniamy pewien błąd -
za dużo się mówi, o czym autor w tym utworze orzeka. Zamiast tego należy
przedstawić, czy jest realistą, czy mówi prawdę czy nieprawdę i jak obrazuje. To
już będzie analiza formalna związana ściśle z ideologią"16.

Trudno dzisiaj w oparciu o lekturę prawomyślnej publicystyki tego okresu
stwierdzić, w jakim zakresie i z jakim zaangażowaniem realizowane były w
szkołach instrukcje programowo-podręcznikowe opracowywane przez Instytut
Pedagogiki zgodnie z wytycznymi Biura Politycznego i kolejnych Zjazdów Partii.
Ilu z ogromnej rzeszy polonistów przedwojennego jeszcze chowu przeżywało dramat
nauczycielskiego sumienia, gdy szkole narzucono całkiem obcą i gruntownie
zakłamaną wizję literatury? Ilu z nich, żyjących jeszcze, zechciałoby podzielić
się swoimi wspomnieniami z tego okresu? Przeglądaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Uwstecznione Średniowiecze
Nieco łagodniej potraktowali autorzy podręcznika z 1951 roku "Rozmowę
mistrza Polikarpa ze Śmiercią", głównie dzięki jej realistyczno-satyrycznemu
zacięciu; utwór ten, "uważany do niedawna za całkowicie religijny", zawiera
wszak ludowo-plebejską ideę równości między ludźmi (poprzez równość wobec
śmierci) oraz satyryczne wycieczki przeciw "mnichom, ciemnym, żarłocznym i
rozpustnym" (s. 34). Nie lepiej od mnichów wypadają w komentarzu do "Wiersza
Słoty o chlebowym stole" polscy panowie feudalni, których szlachecka buta nie
szła niestety w parze z codzienną higieną; byli ponadto, jak czytamy, "ciężcy,
mrukliwi i rubaszni" (s. 25).
W formułę dialektycznej triady można ująć ówczesne interpretacje i oceny
dorobku trzech kolejnych dziejopisów średniowiecznych: Anonima zwanego Gallem,
Mistrza Wincentego zwanego Kadłubkiem oraz Jana Długosza. Gall reprezentuje nurt
postępowy średniowiecznej historiografii: popiera silną władzę świecką, a pisząc
o konflikcie Bolesława ze Stanisławem Szczepanowskim "jest pełen podziwu dla
dzielnego króla [...] zaś postępowanie biskupa nazywa po prostu zdradą" (s. 13).
Niestety, postępowość kronikarza ściągnąła na niego zemstę kleru: imię Anonima
"zostało zupełnie świadomie zatracone przez przywódców duchowieństwa" (s. 14).
Przeciwnie Kadłubek; ten z kolei był wyrazicielem reakcyjnego, szkodliwego
dla Polski stanowiska, uznającego supremację władzy kościelnej; odwrotnie też
niż Gall "oczerniał Bolesława Śmiałego, a sławił Stanisława Szczepanowskiego i
napisał na jego temat tyle legend, że przyczynił się walnie do jego kanonizacji
i ugruntowania kultu" (s. 15).
Jak widać, szkolny kurs historii literatury średniowiecznej oferował uczniom
ówczesnych klas IX całkiem bogatą galerię bohaterów zarówno pozytywnych, jak
negatywnych; tych ostatnich zresztą, jak na epokę wstecznictwa przystało, w
wyborze zdecydowanie obfitszym. Postępowym bohaterem zbiorowym był przede
wszystkim lud - polski, najlepiej pogański, negatywnym - funkcjonariusze
kosmopolitycznego Kościoła, "ciemni, żarłoczni i rozpustni mnisi" (s. 34),
niedomyci i rubaszni feudałowie. Bohaterowie jednostkowi występowali najczęściej
w kontrastowo zestawionych parach: Bolesław Śmiały - Stanisław Szczepanowski,
Kazimierz Jagiellończyk - Zbigniew Oleśnicki, Kazimierz Wielki (odważył się na
założenie uniwersytetu bez wydziału teologicznego) - Kazimierz Sprawiedliwy
(zrzekł się na rzecz Kościoła ius spolii, tj. prawa do dóbr po zmarłych
biskupach), Jędrzej Gałka z Dobczyna, autor husyckiej "Pieśni o Wiklefie" -
święty Aleksy, "rozdający złoto księżom i uczniom szkół kościelnych" i mający
przekonać prosty lud, że "do nieba można się dostać jedynie przez nędzę, głód i
rezygnację z wszelkich uciech" (s. 21).
Jakkolwiek podręcznik dla klasy IX z roku 1951 można bez przesady uznać za
szczytowe osiągnięcie stalinowskiej edukacji polonistycznej, nie znaczy to
jednak, że autorzy późniejszych opracowań nie dokładali starań, by sprostać
coraz to nowym wymaganiom stawianym szkołom przez kolejne zjazdy, plena i
konferencje. Podręczniki nie zawsze jednak nadążały za programowo-lekturowymi
instrukcjami ogłaszanymi regularnie przed rozpoczęciem roku szkolnego. Ponieważ
wzorcowa formuła interpretacyjna literatury średniowiecznej została wypracowana
już w roku 1951, lata następne poświęcono głównie na sformułowanie
odpowiadającego jej kanonu lektur oraz ustalenie pożądanych relacji pomiędzy
tekstem literackim a podręcznikowym komentarzem.

"Efektem światopoglądowym zapoznania się z zabytkami średniowiecza - pisał
Wincenty Danek w roku 1954 - powinno być przeświadczenie, że słabość i nikłość
zabytków tego okresu, niski poziom artystyczny dochowanych przejawów
piśmiennictwa wywołane zostały przez ideologiczną supremację klasy panującej i
jej reprezentanta, kościół, głosiciela nienaukowego, idealistycznego
światopoglądu... Mamy tu dobrą ilustrację do referowanego wyżej twierdzenia, że
tylko nosicielstwo postępowych ideologicznie poglądów umożliwia literaturze
prawdziwie wysoki poziom osiągnięć artystycznych"13.

Punktem wyjścia dla procesu lekturowych redukcji i modyfikacji był stan z
roku 1949. Program przeznaczał wówczas na średniowiecze 15 godzin i obejmował 11
tekstów literatury polskiej ("Bogurodzica", "Posłuchajcie, bracia miła...",
"Kazania świętokrzyskie", "Legenda o św. Aleksym", fragmenty kronik Galla,
Kadłubka i Długosza, "Rozmowa mistrza ze Śmiercią", "Wiersz Słoty o chlebowym
stole", "Satyra na leniwych chłopów", "Pieśń o zamordowaniu Andrzeja
Tęczyńskiego") oraz 6 lektur z literatury powszechnej (Dies irae, fragmenty
"Kwiatków św. Franciszka", "Pieśni o Rolandzie", "Słowa o wyprawie pułku Igora",
wybór ludowych pieśni słowiańskich oraz urywki literatury sowizdrzalskiej).
Program z roku 1950 zredukował ilość godzin przeznaczonych na średniowiecze
z 15 do 9, co odbiło się oczywiście również na zestawie lektur: z literatury
powszechnej pozostawiono urywki "Pieśni o Rolandzie" oraz "Słowa o wyprawie
Igora", natomiast w miejsce fragmentu "Kazań świętokrzyskich" wprowadzono
"postępową" "Pieśń o Wiklefie". Ponadto zmieniono cytowane ustępy kronik: u
Galla zamiast fragmentów o Bolesławie Chrobrym i Bolesławie Krzywoustym, zaś u
Kadłubka w miejsce opisu panowania Kazimierza Sprawiedliwego wprowadzono ustępy
o konflikcie pomiędzy Bolesławem Śmiałym i Stanisławem Szczepanowskim, ukazując
go jako przykład średniowiecznej walki klasowej z dwóch przeciwstawnych punktów
widzenia: postępowego (Gall) i reakcyjnego (Kadłubek). Przeglądaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • klimatyzatory.htw.pl